poniedziałek, 25 lipca 2016

powrót. numer jeden


Miało być ambitnie, miało być twórczo, miały być nowe przepisy i inspiracje. Jak zwykle moje wielkie plany zweryfikowało życie i z weganizmem nie było tak łatwo, jak myślałam. na studiach jest milion wymówek, bo zbyt kosztowne, bo myślisz ze mieszkasz sama, z dala od domu, to możesz nawet i nic nie jeść i nikt ci nic nie zrobi. a długo tak myślałam. w końcu zapominasz o jakimkolwiek jedzonku, wolisz kupić sobie piwko wieczorem czy jakiś makaron na szybko.

na szczęście, wakacje zaszczepiły we mnie nową dawkę życia i inspiracji. nie porzuciłam oczywśscie wielu przyzwyczajeń przez ten rok. nie piłam ani mleka krowiego, ani nie jadłam jajek, chyba ze w postaci przetworzonej. a wegetarianizm jak był, tak jest.

trochę o sobie, bo pewnie i tak mało kto to przeczyta, a jeśli nawet, to chciałabym by ten blog był dawką inspiracji, czegoś, czym mogę się podzielić, co na mnie zrobiło jakieś wrażenie i pozostawiło jakiś ślad. chciałabym móc do tego wrócić, zebrać wszystko w jedno miejsce. nie liczę na to,ale jeśli przypadkiem udałoby mi się uświadomić kogoś w pewnych sprawach, to byłabym przeszczęśliwa.

Dodam jeszcze, że właśnie przeszłam na dietę, więc ten blog będzie dobrą oazą, by nie zwariować w całym tym odchudzaniu.

udokumentowałam więc moje dzisiejsze pyszności. może wydaje się malutko, ale wystarczyło, jestem pełna aż do teraz. aż sama się dziwie!

Tofucznica z tostami i ryż kalafiorowy z przepisu najlepszego ervegana ! ( lepiej smakuje, niż u mnie wygląda )



ślę uściski!





Ag.